Druga wojna światowa jest jednym z tematów filmu „Jutro idziemy do kina”. Reżyserowi w doskonały sposób udało się odtworzyć nie tylko atmosferę dwudziestolecia międzywojennego, ale również postawy społeczne, nastroje wówczas panujące.
Najbardziej wymowny jest tytuł utworu. „Jutro idziemy do kina” łączy się z ostatnią sceną filmu w spójną i niezwykle sugestywną całość. To jutro, dla pokolenia młodzieży, która zaraz po maturze zmuszone było spotkać się oko w oko z koszmarem wojny, nigdy nie nastąpiło. Jednego dnia planowali swoją przyszłość, zakochiwali, byli szczęśliwi i nie martwili się o jutro, a drugiego, zamiast iść z dziewczyną do kina, ginęli od bomb i strzałów z karabinów, bo druga wojna światowa wtargnęła w codzienność. Jutro w przypadku rocznika 1920+ nie istniało. Do tego pokolenia apokalipsy spełnionej należała niemała ilość naszych poetów i pisarzy. to film nie tylko o pewnej klasie, która w roku 1938 zdała maturę i wybierała się na studia, to film o wszystkich takich klasach w Polsce, to też film o kwiecie polskiej inteligencji, której nie dane było rozwinąć skrzydeł i osiągać szczytów. Do tego pokolenia należeli Baczyński, Gajcy, Stroiński, Bratny, Białoszewski, Wojtyła, Lem, Borowski, Różewicz. Nie wszyscy przeżyli. II wojna światowa jest w tym filmie grozą, która wtargnęła w beztroskie życie wchodzących dopiero w dorosłość ludzi. Ludzi, którzy zrobiliby wiele dla kraju, gdyby dostali taką szansę. Druga wojna światowa swym wybuchem i przymusem mobilizacji, gasiła powoli w tych radosnych oczach całą radość i wolność, jaką dawał osiemnasty rok życia, matura w kieszeni i wybieranie studiów.
Dzisiejsza młodzież jest straszna. Przecież za dawnych lat kto to widział, żeby dzieci w wieku 12 lat paliły czy klnęły. A dzisiaj to przecież jest wszechobecne na ulicach..