Druga wojna światowa, która wkracza w normalność młodzieży, ukazana została we wspaniałym filmie „Jutro idziemy do kina”. Świeżo upieczeni maturzyści, którzy myśleli, że świat swoi przed nimi otworem, musieli nie tylko zweryfikować swoje myślenie, ale także zmierzyć się z losem pokolenia straconego.
Film Kwiecińskiego uświadamia, jak straszną tragedią pod każdym względem była II wojna światowa. Jak wielkie ofiary przyszło ponieść polskiemu społeczeństwu. Jest to niezwykle poruszający obraz. Grupa przyjaciół, którzy właśnie wkroczyli w dorosłość, cieszą się pomaturalną wolnością, snują plany na przyszłość podczas studiów i po nich, nagle staje przed niewyobrażalną rzeczywistością. Oni nie wierzyli do końca, że druga wojna światowa wybuchnie, a gdy to się stało, ufali, że potrwa najwyżej kilka miesięcy. Nie przewidzieli, że koszmar przedłuży się do pięciu lat, a ich przyjaźń, która miała trwać wiecznie, nie przetrwa próby czasu, bo wszystkich zabierze druga wojna światowa. Oni byli pełni energii młodzieńczej, która wprost kipiała, czuli się niczym niezniszczalni bogowie świata. I tacy byliby, staliby się najlepszą z warstw naszego kraju, ale zginęli. Gdy obserwuje się poziom intelektualny i kulturalny tych młodych ludzi, to nasuwa się pytanie, co się z tym wszystkim stało? To właśnie II wojna światowa zabrała najlepszych ludzi, a ci, którzy zostali, jednostki słabe, niemoralne, rodziły kolejne pokolenia miernot, które spowodowały, że młodzież jest dziś wulgarna, niemoralna do szpiku kości, a nawet zła. Ci nieliczni najlepsi, którzy przetrwali wojnę i wydali na świat potomstwo, nie byli w stanie zapełnić Polski lepszymi ludźmi, bo tych marnych było i jest więcej.
Brak komentarzy.